PARTNER PORTALU partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Oleje jak części zamienne?

Autor: Tomasz Dąbrowski
08-08-2012 00:00

Coraz mniej kierowców interesuje się, jaki olej chroni silniki ich aut. Większość zdaje się na profesjonalistów z autoserwisów. Zdaniem specjalistów z branży za kilka lat staną się one głównym kanałem dystrybucji tych produktów. Na pozycję wicelidera wyjdzie sprzedaż internetowa.

Od wielu lat konsumenci w krajach wysokorozwiniętych w coraz mniejszym stopniu identyfikują się z konkretnym olejem silnikowym. Firmy olejowe mają tam podpisane kontrakty z autoryzowanymi serwisami, którym duża aktywność i przywiązywanie wagi do sprzedaży olejów przyniosły wysoki udział w sprzedaży tych ostatnich. W efekcie to one decydują, jaki olej jest wlewany do silnika. Ich klienci zaś traktują ten produkt tak, jak części zamienne. Stąd wielu ma opory przed dostarczaniem do serwisu oleju zakupionego w innym miejscu, z prośbą o jego wymianę w czasie przeglądu. Należy jednak pamiętać, że takie, a nie inne zachowanie to oczywiście także kwestia uwarunkowań kulturowych.
Przeniesieniu na fachowca decyzji o wyborze oleju (a co za tym idzie - i odpowiedzialności) sprzyja również mnogość specyfikacji, norm i linii produktowych. - Wcześniej klienci wiedzieli, że Mobil 1 to jeden olej - teraz pod tą nazwą sprzedawane są produkty o kilku różnych klasach lepkości. W marce Castrol kiedyś występowały GTX, GTX2, GTX3 - obecnie jest ich wiele. Nowe linie produktowe spowodowały, iż klienci pogubili się - zauważa Adam Sikorski, prezes zarządu Unimot Express, firmy od 20 lat zajmującej się przede wszystkim sprzedażą paliw silnikowych i olejów.

Polacy bardziej wierni

Skąd zatem zwiększone przywiązanie Polaków do marki oleju? Niewątpliwie wpływ na to miały doświadczenia historyczne - niegdyś bowiem olej był w Polsce mocno towarem deficytowym. W rezultacie właściciele pojazdów - często nie mogąc stosować w nich oleju, jaki w normalnych warunkach pragnęliby zakupić - byli poniekąd zmuszeni zastępować go takim, który udało się im zdobyć na rynku. Ponadto w konstrukcjach silników z lat 1970-1989 użycie oleju gorszej jakości bardzo szybko dawało negatywne efekty w postaci nagaru wewnątrz silnika oraz skrócenia okresu pomiędzy naprawami głównymi, np. ze 100 tys. do 70-80 tys. km.

Ale to już przeszłość. Dziś mało kto pamięta o potrzebie regulacji luzu zaworowego co 15-30 tys. km - kiedy to optycznie można było ocenić czystość silnika, zaś opowieści o wymianie panewek, tłoków, pierścieni czy szlifowaniu wału, konsumentowi, który wyjeżdża z salonu nowym samochodem nabywanym za minimum 50 tys. zł (często z gwarancją do 100 tys. km), brzmią jak historie z ponurej bajki.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


38 951 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

966 189 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 764 ofert w bazie

2 782 271 ofert w bazie


397 662 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

PARTNER

  • partner serwisu

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP